– Żadnych tajnych negocjacji w ciszy gabinetów. Hohenzollernowie [potomkowie dynastii rządzącej krajem do 1918 r.] nie mają żadnych praw do majątku – mówi Sebastian Walter, brandenburski przywódca Lewicy (Die Linke), wspólnej partii wschodnioniemieckich postkomunistów i socjalistycznych radykałów z Niemiec Zachodnich. 

Jego partia rozpoczęła zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum, które nakazywałoby władzom landu wykorzystanie wszystkich możliwości, jakie daje prawo, by odprawić Hohenzollernów z kwitkiem.
Akcja polityków obliczona jest oczywiście na trwającą w Brandenburgii kampanię przed rozpisanymi na 1 września wyborami. To jednak kolejny dowód, że ujawnione dwa tygodnie temu żądania, jakie spadkobiercy niemieckich monarchów postawili władzom landu, poruszyły potomków jego poddanych. 

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej