Częściowo wolny, choć trzymany w klatce i na smyczy przez komunistyczną dyktaturę rynek sprawił, że w ostatnich latach wielu Kubańczyków mogło zapomnieć o kartkach na podstawowe towary. Dzięki rozwojowi sektora cuantapropistas, czyli pracujących na własny rachunek rolników, hodowców, handlarzy, rzemieślników i restauratorów, wiele towarów wróciło do powszechnego obiegu. 

Teraz zapewne wielu będzie musiało się z cartillas de racionamiento znowu przeprosić. Od kilku miesięcy w sklepach znowu zaczyna bowiem brakować kolejnych towarów.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej