Rodriga Dutertego można uznać za pioniera agresywnego wykorzystania mediów społecznościowych do celów politycznych. W maju 2016 r. ten wzorzec maczyzmu wygrał wybory prezydenckie na Filipinach, w dużej mierze dzięki wsparciu internetowej armii, która przypuszczała zmasowane ataki na jego rywali i krytyków, fałszywie oskarżając ich o wszelkie zbrodnie: handel narkotykami, terroryzm, korupcję, zdradę państwa. Nawoływano do ich wygnania, zamordowania, zgwałcenia. Zaraz potem ruszyły podobne w duchu kampanie na rzecz brexitu i prezydentury Donalda Trumpa.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej