Turystom odwiedzającym jedną ze światowych świątyń gier hazardowych – kasyno w Monte Carlo – czy po prostu przyglądającym się zewnętrznym przejawom wprost nieprzyzwoitego bogactwa skoncentrowanego na dwóch kilometrach kwadratowych zajmowanych przez Księstwo Monako zapewne rzadko przychodzi do głowy, że znajdują się na terytorium bardzo konserwatywnego państwa wyznaniowego, którego religią państwową jest rzymski katolicyzm.

O ile zarabianie na ruletce czy afiszowanie się z bogactwem nie budzi tu specjalnych rozterek duchowych, o tyle dba się o to, żeby w kwestiach obyczajowych przestrzegać tak dalece posuniętych rygorów, jak to tylko możliwe we współczesnym świecie (z którym Monako ma przecież żywy kontakt i od którego w wielu dziedzinach zależy).

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej