Marta Urzędowska: Jak wygląda wasz dzień pracy?

Ajman (nazwisko do wiadomości redakcji): – Zależy gdzie. Teraz najgorzej jest na południu prowincji Idlib, w zachodniej części Aleppo i na północ od Hamy. Rosyjskie naloty trwają tam niemal bez przerwy, czasem bombardują nawet sto razy dziennie. Do tego ostrzał artyleryjski i ofensywa lądowa syryjskiej armii, która spycha ludzi coraz bardziej na północ, gdzie nie ma już dokąd uciec, bo granice z Turcją są zamknięte.
W takich miejscach nasza praca to głównie wyciąganie ludzi spod gruzów.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej