Rosnące liczby migrantów z południa zawróconych z Meksyku do Gwatemali, Hondurasu i Salwadoru, zatrzymanych zanim zdołali przejść północną granicę z USA oraz ubiegających się o prawo pozostania w Meksyku pokazują, że prezydent Andres Manuel Lopez Obrador - wbrew zapowiedziom polityki otwartych drzwi wobec uchodźców z biednych sąsiednich krajów z południa - ugiął się przed groźbami Trumpa i drzwi zamyka.

Meksyk ostro wobec migrantów

Dwa miesiące temu Trump zagroził wprowadzeniem drakońskich ceł na meksykański eksport do USA, jeśli kraj nie zatrzyma tysięcy ludzi ciągnących za chlebem i bezpieczeństwem przez meksykańskie terytorium.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej