„Mój podpis pod poparciem kandydatury Lubow Sobol uznali za sfałszowany. Chociaż ja specjalnie zapraszałam do siebie tych, którzy zbierali podpisy, a potem im jeszcze pomagałam” – napisała wczoraj na swoim blogu znana prawniczka i publicystka Jelena Łukjanowa.

Ten dramatyczny głos jest tylko jednym z bardzo wielu sygnałów obwieszczających, że w historii „sterowanej” demokracji w Rosji zaczął się nowy i – choć w to trudno uwierzyć – jeszcze bardziej brutalny od poprzednich rozdział.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej