Według agencji RBK Aleksandra K., oficera Wydziału K (kontrwywiad finansowy) Federalnej Służby Bezpieczeństwa, zgarnięto na dziedzińcu Łubianki, słynnej centrali niegdyś radzieckich, a teraz rosyjskich służb specjalnych. I to tuż obok popiersia Feliksa Dzierżyńskiego.

Być może w tym momencie aresztowany wspomniał słowa Polaka, uważanego do dziś za „patrona czekistów”, że „bojownik niewidzialnego frontu”, czyli agent tajnej policji, serce ma mieć gorące, głowę chłodną, a ręce koniecznie czyste.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej