– Wcześniej staraliśmy się przeciwdziałać zbyt małej ilości kobiet wśród naukowców, ale zmiany następowały zbyt wolno, co ma negatywne skutki. A ponieważ planujemy zatrudnić wielu nowych pracowników, postanowiliśmy wprowadzić radykalne rozwiązanie – mówi holenderskim mediom prof. Frank Baaijens, rektor Uniwersytetu Technicznego w Eindhoven.

Studiuje tam 12 tys. studentów. Według rankingów to trzecia uczelnia w Holandii i 102. najlepsza uczelnia świata. A zarazem pierwsza, która zdecydowała się w taki sposób i na taką skalę zadbać, by wśród naukowców nie dominowali mężczyźni. Bo pod tym względem uczelnia z Eindhoven jest w ogonie: w jej kadrze naukowej kobiety stanowią jedynie kilkanaście proc.

Im więcej kobiet, tym lepsza współpraca

Recepta jest odważna. W najbliższym czasie uczelnia planuje obsadzić 150 nowych stanowisk dla naukowców. Przyjmować będzie jedynie kobiety. Każda z nich dostanie 100 tys. euro rządowego grantu na sfinansowanie jej badań.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej