Ekrem Imamoglu z socjaldemokratycznej Ludowej Partii Republikańskiej (CHP) wygrał już po raz drugi. W wyborach lokalnych z 31 marca rządząca Turcją AKP wprawdzie pokonała opozycję, ale straciła dwa największe miasta: Ankarę i Stambuł, nie zdołała też odzyskać trzeciego Izmiru.

Politycy AKP nie chcieli się z tym pogodzić - przekonywali, że głosowanie w metropoliach odbyło się nieuczciwe. Ankarę w końcu odpuścili, bo różnica między dwoma pierwszymi kandydatami była tam spora (3 proc.), ale w Stambule przewaga Imamoglu nad Binalim Yildrimem z AKP wynosiła niecałe 14 tys. głosów na 8 mln oddanych.

Po tygodniach namysłów państwowa komisja wyborcza ogłosiła, że powtórka głosowania w Stambule odbędzie się 23 czerwca. Powód? „Niektórzy pracownicy w komisjach wyborczych nie byli urzędnikami służby cywilnej”, a „pod niektórymi protokołami nie złożono podpisów”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej