– Skrajna prawica jest zdolna do wszystkiego – komentuje Henriette Reker, burmistrzyni Kolonii. W październiku 2015 r. cudem przeżyła zamach prawicowego radykała, który poderżnął jej gardło, by w ten sposób zaprotestować przeciwko otwarciu niemieckich granic dla uchodźców. Lekarze przez kilka dni utrzymywali polityczkę w stanie śpiączki. Sprawca został skazany na 14 lat więzienia.

Najwyraźniej ma naśladowcę. Ostatnio Reker znowu dostała list, w którym grożono jej śmiercią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej