Na pierwszy rzut oka scena wygląda idyllicznie: w obszernej i dobrze oświetlonej klasie uśmiechnięci uczniowie, młodzi Ujgurzy w strojach narodowych, śpiewają i tańczą. W innej pilnie studiują język mandaryński. Przesłanie dla zagranicznych dziennikarzy, których Chiny zaczęły niedawno wpuszczać do wybranych obozów, brzmi: „To szkoły, nie więzienia”.

Milion muzułmanów na reedukacji

Sieć zamkniętych ośrodków, w których zaczęły znikać całe wioski ujgurskie, pojawiła się wraz z przybyciem do Sinkiangu w 2016 r. byłego pierwszego sekretarza partii w Tybecie Chena Quanguo znanego z twardej ręki.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej