Nowego przywódcę, który zastąpi Theresę May, wybiera w pierwszej fazie 313 posłów Partii Konserwatywnej. Mają sporo roboty, bo kandydatów było bez liku. W kolejnych rundach głosowań eliminowani są ci, którzy dostają najmniej głosów.

W środę odpadł czarny koń wyścigu Rory Stewart, który budował pozycję na czymś niespotykanym w obecnych czasach: brutalnym realizmie w kwestii brexitu. Podczas gdy inni kandydaci kluczą, obiecując renegocjację dealu z Brukselą i starając się zdobyć poparcie różnych zwalczających się stronnictw, Stewart mówił prosto z mostu, że to mrzonki.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej