Przywódcy krajów UE na szczycie w najbliższy czwartek przyjmą „plan strategiczny” na lata 2019-24, w którym powinni wyznaczyć główne kierunki działań Unii podczas nowej kadencji Komisji Europejskiej (na jesieni) i Parlamentu Europejskiego.

Poznany przez nas obecny projekt tego dokumentu (przedłożony przez Donalda Tuska i poprawiony w ostatnich dniach po konsultacjach z wysłannikami krajów Unii) liczy sześć stron, które jednak omijają – z racji wymogu jednomyślności – główne konflikty między krajami UE.

»Plan strategiczny« podkreśla: praworządność to »kluczowa gwarancja«, że podstawowe wartości Unii są właściwie chronione. I musi być »w pełni respektowana przez wszystkie kraje Unii oraz przez UE«.

Konkrety? Np. Holendrzy w swym pisemnym wkładzie do debaty o „planie strategicznym” postulowali wzmocnienie („o ile to możliwe”) obecnych narzędzi ochrony praworządności w ramach UE oraz powiązanie jej z unijnym budżetem na okres 2021-27. Ale po tym postulacie nie ma śladu w „planie strategicznym”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej