– Robimy te rzeczy na taką skalę, o jakiej kilka lat temu nam się nie śniło – mówi „New York Timesowi” jeden z wysokich rangą pracowników wywiadu, zaznaczając, że prowadzone przeciwko Rosji operacje w cyberprzestrzeni stały się bardziej agresywne i dalekosiężne.

W odwecie za akcje hakerów i szerzenie w sieci dezinformacji przed zeszłorocznymi wyborami do Kongresu Amerykanie zainfekowali systemy sterujące rosyjską energetyką. Wprowadzone do rosyjskich sieci malware (polskie tłumaczenie – „złośliwe oprogramowanie” – w tym przypadku nie jest adekwatne) ma być w stanie zakłócić pracę rosyjskich elektrowni i w efekcie pozbawić znaczną część kraju prądu.

To, że taki scenariusz jest możliwy, pokazali sami Rosjanie. W grudniu 2015 r. w efekcie ataku na sieci trzech ukraińskich dostawców prądu wyłączono 30 stacji transformatorowo-rozdzielczych. Bez prądu zostało 230 tys. osób.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej