Bartosz T. Wieliński: Fortu Trump wprawdzie nie będzie, ale USA przyślą do Polski tysiąc żołnierzy. To sukces prezydenta Andrzeja Dudy?

Ryszard Schnepf: – To kwestia pewnej symboliki. Dobrze, że liczba amerykańskich żołnierzy wzrośnie. Dzięki temu Polska staje się bardziej istotnym elementem NATO. To dobry sygnał, który posłuży promocji naszych interesów w ramach Sojuszu. Ale trzeba przy tym pamiętać, że poziom bezpieczeństwa się nie zwiększy.

Tysiąc żołnierzy to prawie dwa bataliony. Dlaczego uważa pan, że takie siły nie mają wpływu na poziom bezpieczeństwa Polski?

– Ponieważ Rosja ma do dyspozycji olbrzymi potencjał, wsparty arsenałem coraz nowocześniejszych pocisków rakietowych. Tysiąc żołnierzy tego nie równoważy. Poza tym musimy patrzeć na bezpieczeństwo szerzej. Ani rosyjskie, ani chińskie elity nie chcą już wielkiej konfrontacji, bo oznaczałoby to zniszczenie świata, w którym wygodnie im się żyje dzięki pieniądzom, jakie udało im się zgromadzić. Na czele państw nie stoją już ideologiczni szaleńcy pokroju Fidela Castro, którzy byli gotowi rozpocząć III wojnę światową.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej