– Cieszę się, że udało się go aresztować. Słusznie trafił za kratki, bo złamał brytyjskie prawo. Jutro sąd rozpatrzy prośbę Amerykanów o ekstradycję, jednak już wczoraj podpisałem i zatwierdziłem nakaz wydania go – obwieścił minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Sajid Javid w rozmowie z BBC w czwartek rano.

– Choć ostateczna decyzja należy do sądów, MSW na pewno odgrywa ważną rolę, a ja chcę, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Skoro więc mamy uzasadnioną prośbę o ekstradycję, podpisałem ją – tłumaczył.

Choć minister zastrzega, że los 47-letniego Australijczyka jest w rękach sądu, założyciel Wikileaks może już pakować manatki. I poważnie się martwić, bo w USA czeka na niego potężny akt oskarżenia. Departament Sprawiedliwości już pod koniec maja przyznał, że – jeśli trafi do Ameryki – Assange będzie sądzony na mocy Espionage Act z czasów I wojny światowej, czyli zostanie potraktowany jak skończony szpieg.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej