Dziennikarz stacji ABC George Stephanopoulos nie mógł ukryć zdumienia. Niewygodnie pochylony nad prezydenckim biurkiem w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, z wyraźnym niedowierzaniem słuchał, jak prezydent USA butnie zapewnia, że nie ma niczego złego w przyjmowaniu kompromitujących informacji o rywalu w wyborach od Rosji czy jakiegokolwiek innego obcego rządu. I że nie widzi powodu, by w takiej sytuacji zawracać głowę FBI.

„Chciałbym to usłyszeć”

– Jakie znowu mieszanie się w wybory?

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej