32-letnia Philippa Strache jest drugą żoną 50-letniego Heinza-Christiana Strachego, byłego wicekanclerza Austrii i do niedawna szefa skrajnie prawicowej Partii Wolnościowej (FPÖ). Kiedy wyszła za niego trzy lata temu, w partii męża zajęła się prawami zwierząt, próbując w ten sposób ocieplić wizerunek wolnościowców. Teraz pomaga w ratowaniu wizerunku męża po aferze, której jest on głównym bohaterem.

Kryzys małżeński, którego nie było

– Czuję się, jakbym grała w jakimś podłym kryminale, jakby to był tylko zły film – mówi austriackim mediom pani Strache. W trudnych dla tego polityka czasach małżonka jest jego główną podporą, choć mogło się wydawać, że będzie inaczej. Gdy 17 maja niemieckie media opublikowały kilkugodzinne nagranie rozmowy Strachego z kobietą podającą się za siostrzenicę rosyjskiego oligarchy, a jego kariera zawaliła się jak domek z kart, pojawiły się informacje, że pani Strache wyprowadziła się z dzieckiem, zostawiając męża, politycznego bankruta, na lodzie. Mogła na to wskazywać jej nieobecność przy mężu, kiedy ten przepraszał publicznie za swoje zachowanie uwiecznione na nagraniu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej