– Stojąc dziś wspólnie na tej uświęconej ziemi, przyrzekamy, że nasz naród zawsze będzie silny i zjednoczony. Zawsze będziemy razem. Nasz naród zawsze będzie odważny, a nasze serca lojalne – zapewnił Trump podczas przemówienia na cmentarzu dla amerykańskich żołnierzy w miasteczku Colleville-sur-Mer.

Przymierze wolnych ludzi

75 lat temu na pobliskiej plaży Omaha poległo ok. 3 tys. żołnierzy aliantów. Atakowali niemieckie pozycje podczas słynnej operacji desantowej. Na obchody rocznicy lądowania w Normandii zaproszono m.in. 170 weteranów drugiej wojny światowej, w tym 35 osób, które wzięły udział w desancie.

Przemawiając nad grobami Amerykanów, Trump wspomniał nie tylko ich, ale także Francuzów, Brytyjczyków, Kanadyjczyków, „walczących Polaków, twardych Norwegów, nieustępliwych Australijczyków”.

Paradoks polegał na tym, że wspólną walkę z nazistami wychwalał zaprzysięgły orędownik hasła „America First”, który wielokrotnie podważał rolę sojuszy i organizacji międzynarodowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej