W liczącej 5,7 mln mieszkańców Danii od czterech lat rządził centroprawicowy blok Larsa Lokkego Rasmussena, wspomagany w kluczowych głosowaniach przez antyimigrancką Duńską Partię Ludową (DPP). Właśnie partia Venstre Rasmussena zdobyła najwięcej mandatów w niedawnych eurowyborach. W przeprowadzonych zaś w środę wyborach do Folketingu – jednoizbowego parlamentu Danii – musiała jednak uznać wyższość socjaldemokratów pod przewodnictwem Mette Frederiksen.

Socjaldemokraci otrzymali 25,9 proc. głosów, a Venstre – 23,4 proc. DPP wybrało 8,7 proc. wyborców – ponaddwukrotnie mniej niż w 2015 r. Dzięki niskiemu, 2-procentowemu progowi wyborczemu do Folketingu dostało się też siedem innych ugrupowań.

Centrolewica łącznie będzie miała w 179-osobowej izbie 91 foteli. Daje jej to minimalną większość, choć Frederiksen zapowiedziała już, że z uwagi na różnice programowe, zamiast wykuwać szeroką koalicję, utworzy raczej rząd mniejszościowy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej