Wstępny raport w sprawie Andreja Babisza opublikował niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Liczący 71 stron dokument opisuje szczegółowo to, co urzędnicy unijni określają jako konflikt interesów: w rządzie Babisza byli ministrowie, którzy tak kształtowali przepisy, by podczas ubiegania się o dotacje unijne kryteria spełniały firmy premiera. Dotyczyć to miało zwłaszcza ministra środowiska Richarda Brabeca, który wcześniej pracował w koncernie Agrofert Babisza.

Wprawdzie premier pozbył się wpływu na spółkę, oddając ją do funduszu powierniczego, ale urzędnicy Komisji Europejskiej stwierdzili, że oddanie kontroli było tylko pozorne. Po pierwsze dlatego, że funduszem nadal zarządzają bliskie mu osoby jak żona Monika Babiszowa. Po drugie, może on je w każdej chwili odwołać i zastąpić dowolną osobą. W rzeczywistości więc w stu procentach kontroluje swój holding.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej