– Być może jest to dla państwa zaskoczenie. Dla mnie też było – mówiła 70-letnia Bierlein, odebrawszy od prezydenta Alexandra Van der Bellena nominację na stanowisko nowego szefa rządu. Gdy w czwartek w telefonicznej rozmowie usłyszała pytanie, czy chce zostać kanclerką, po prostu zaniemówiła. Po kilku godzinach przemyśleń przyjęła nową funkcję.

– Żeglujemy ostatnio po zupełnie nieznanych wodach – mówił z kolei prezydent Van der Bellen, przypominając, że fundamentem państwa jest konstytucja, która przewidziała rozwiązania także w skomplikowanych sytuacjach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej