„Mamy nową broń w wojnie handlowej i jesteśmy gotowi jej użyć” – zapewnił w swoim komentarzu „Dziennik Ludowy”, główny organ partii komunistycznej. Publikacja towarzyszyła wizycie chińskiego przywódcy Xi Jinpinga w fabryce rzadkich surowców JL MAG Rare-Earth Co w prowincji Jiangxi (Chiny Wschodnie). U jego boku znalazł się wicepremier Liu He, który prowadzi rozmowy z Amerykanami. Wzbudziło to spekulacje, że góra poprze branżę; akcje spółki już zwyżkują.

Chodzi o tzw. rzadkie ziemie (a dokładniej: metale ziem rzadkich), które są zwyczajową nazwą rodziny 17 pierwiastków chemicznych – jak skand, itr, neodym czy tul – współwystępujących w minerałach. Telewizory, mniejsze telefony komórkowe, internet, bezbolesne leczenie zębów i superszybkie pociągi to tylko niektóre przykłady osiągnięć technologicznych niemogących się bez nich obejść.

Wbrew swojej nazwie rzadkie ziemie występują dosyć powszechnie i nie tylko w Chinach, ale nie w czystej postaci. Ich wydobycie jest trudne i kosztowne, wyjątkowo szkodzi też środowisku. To oraz fakt, że właśnie Państwo Środka ma ich pod dostatkiem i w porę zrozumiało, że warto inwestować w pozyskiwanie rzadkich ziem, uczyniło z Chin ich głównego eksportera. Udział Pekinu w globalnych obrotach przekracza 90 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej