Bartosz T. Wieliński: W czwartek pytałem Manfreda Webera, spitzenkandidata Europejskiej Partii Ludowej, czy w razie wygranej zostanie szefem Komisji Europejskiej. Zarzekał się, że tak będzie. Podziela pan jego optymizm?

Piotr Buras: Ten scenariusz nie jest jeszcze przesądzony. Kluczowe decyzje w sprawie nazwiska szefa Komisji Europejskiej podejmuje Rada Europejska. Tam rozkład głosów jest inny niż w Parlamencie.

Wydarzeniem tegorocznych wyborów europejskich była z pewnością porażka ruchu prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który minimalnie przegrał z ultraprawicowym Zjednoczeniem Narodowym. Minimalnie, ale ten wynik ma znaczenie prestiżowe, choć partia Le Pen dostała mniej głosów niż w poprzednich wyborach. Macron ma dalej większość w parlamencie i wciąż rządzi krajem.

Do tego na płaszczyźnie europejskiej francuskie wybory wyglądają zupełnie inaczej. Macron paradoksalnie został wzmocniony. Wprowadził do Parlamentu Europejskiego sporą reprezentację, która bardzo wzmocni frakcję liberałów. Francuski prezydent automatycznie stanie się jej faktycznym przywódcą. Liberałowie rządzą też w jednej trzeciej krajów UE. Ich wpływ na kształtowanie polityki UE i rozdział stanowisk będzie ogromny.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej