Marine Le Pen skutecznie podniosła się po porażce w wyborach prezydenckich w 2017 r., gdy zdecydowanie uległa Emmanuelowi Macronowi, który wówczas zgarnął dwie trzecie głosów.

W wyborach europejskich Zjednoczenie Narodowe Le Pen wprawdzie pokonało La Republique en Marche, ugrupowanie, któremu patronuje Macron, tylko o 1,5 pkt proc. (Zjednoczenie dostało 24 proc., LREM – 22,5 proc.), ale to ważne zwycięstwo. Wybory europejskie to w końcu pierwszy poważny sprawdzian prezydenta.

"Żółte kamizelki" osłabiły prezydenta

Macron przystępował do nich osłabiony. Przez ostatnie miesiące Francją wstrząsały protesty przeciwników jego reform. Macron nie odpuszczał, twierdząc, że realizuje swój program, który w wyborach parlamentarnych zaakceptowali Francuzi. Jednak gdy jesienią rząd w ramach nowej polityki ekologicznej podniósł akcyzę na olej napędowy, na ulice francuskich miast masowo wyszli mieszkańcy prowincji, o wiele gorzej sytuowani niż mieszkańcy wielkich miast. Tak narodził się ruch „żółtych kamizelek”, który regularnie toczył uliczne bitwy z policją w centrach francuskich metropolii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej