Jeśli wyniki exit polls się potwierdzą, oznaczać to będzie, że rządzący od 2010 r. Fidesz odniósł podobne zwycięstwo jak przed dziesięcioma laty. Również wtedy zdobył ponad 56 proc. w wyborach, co przełożyło się na 14 z 21 przysługujących Węgrom mandatów w Parlamencie Europejskim.

Fidesz poprawia własne rekordy

W porównaniu z eurowyborami sprzed pięciu lat poprawił swój wynik o ponad 4 pkt proc. Gdyby zaś przyrównać rezultat z niedzielnego sondażu z wyborami do parlamentu węgierskiego z ubiegłego roku, wynik ten jest jeszcze lepszy dla Orbana – o ponad 6 pkt proc.

Cała kampania Fideszu była podporządkowana sprzeciwowi wobec imigracji. Rządzącym sprzyjały wszystkie najważniejsze w kraju media, od ogólnokrajowych po regionalne. Viktor Orban powtarzał, że nie dopuści do otwarcia granic Węgier, i obwiniał o takie plany Komisję Europejską, choć nie potrafił udowodnić, że w ogóle istnieją. Premier w kampanii mówił, że rozwiązaniem problemów demograficznych kraju mają być rozmaite zachęty socjalne dla rodzin, które ogłosił (od nisko oprocentowanych kredytów po dopłaty do nowych samochodów).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej