– Uczyniłam wszystko, co mogłam, by przekonać posłów, aby poparli porozumienie brexitowe. Niestety, nie byłam w stanie tego osiągnąć – powiedziała May.

Westminster odrzucił wspomnianą umowę z Brukselą trzykrotnie. Na początku czerwca premier chciała spróbować czwartego podejścia, ale ministrowie i posłowie jej własnej partii już na to nie pozwolili.

May zapowiedziała, że 7 czerwca ustąpi ze stanowiska przywódczyni konserwatystów. W kolejnym tygodniu rozpocznie się proces wyboru nowego lidera, który przejmie również tekę premiera jako przywódca największego ugrupowania.

Faworytem jest b. szef MSZ Boris Johnson, choć ambicji zastąpienia May nie kryje też wielu innych polityków. Nowy premier powinien wprowadzić się na Downing Street już w lipcu. Do tego czasu May pozostanie szefową rządu.

Oznacza to, że przewidywana porażka torysów w wyborach do Parlamentu Europejskiego obciąży jeszcze jej konto. Brytyjczycy głosowali w wyborach już w czwartek. Ich wyniki poznamy w niedzielę. Ostatnie sondaże wskazywały na zdecydowane zwycięstwo Partii Brexit Nigela Farage'a. Torysów przegonią zapewne także liberalni demokraci i laburzyści, a może i zieloni. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej