W czwartek Martin Weber, szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim i jej tzw. spitzenkandidat (czyli kandydat na stanowisko szefa Komisji Europejskiej), odwiedził Warszawę. – To będzie przełomowa chwila dla Europy, niech wszyscy ludzie wykorzystają swoje prawo do głosowania – apelował. Weber spotkał się też z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim.

Bartosz T. Wieliński: Jeśli Europejska Partia Ludowa wygra wybory do Parlamentu Europejskiego, to na pewno pan stanie na czele Komisji Europejskiej?

Manfred Weber: Tak.

W tej sprawie jest jednak wiele niejasności i spekulacji. Podobno nie ma pan pełnego poparcia kanclerz Angeli Merkel.

– W EPL trzymamy się zasad. Jedna z nich głosi, że partia, która wygra wybory, ma prawo wystawić szefa rządu. To demokratyczna reguła jasna dla każdego obywatela. Chcemy ją stosować w Parlamencie Europejskim, gdzie decyduje się o przyszłości Europy. Ośmiu szefów rządów krajów UE wywodzących się z partii członkowskich EPL, w tym kanclerz Merkel, poparło mnie i poparło tę zasadę. Dobrze, że powiedzieliśmy ludziom przed wyborami, kto i z jakim programem ma kierować Komisją.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej