Wybory w Indiach trwały sześć tygodni, głosowało ponad 600 mln ludzi. W czwartek podliczono głosy.

Wstępne wyniki wskazują, że z 543 miejsc w niższej izbie parlamentu BJP zdobyła ok. 300 i jeśli zechce, będzie mogła rządzić samodzielnie. Główna siła opozycji Partia Kongresowa zebrała poniżej 100 mandatów.

Narenda to Indie, Indie to Narendra

Chciałoby się powiedzieć: „Narenda to Indie, Indie to Narendra”. Komentatorzy powszechnie postrzegali te wybory jako referendum nad premierem Modim, który zdominował indyjską politykę. Zwycięstwo BJP jest jego osobistą zasługą.

Od wczesnych lat 70. nie było tam równie charyzmatycznej postaci. Wtedy to po zwycięskiej wojnie o oderwanie Bangladeszu od Pakistanu szczyt popularności przeżyła premier Indira Gandhi. Popularne stało się zawołanie ukute przez jednego z liderów Partii Kongresowej: „Indira to Indie, Indie to Indira”.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej