W środę wieczorem premier May opuściła jedna z jej najbliższych współpracownic, minister Andrea Leadsom. Zajmowała jedno z kluczowych stanowisk w brytyjskim systemie politycznym: jako liderka Izby Gmin prowadziła sprawy rządu w brytyjskim parlamencie. I to ona dziś rano miała wyjaśniać Izbie Gmin, jak rząd zamierza przeprowadzić przez parlament czwarte już głosowanie umowy brexitowej, które May reklamowała w dziesięciu punktach jako „zupełnie nową umowę”.

Ale Leadsom odmówiła występu w spektaklu, którego nikt już nie chce oglądać. To 36. z kolei rezygnacja ze stanowiska ministerialnego w rządzie May, a także zwieńczenie dwóch dni spektakularnych porażek, które premier odniosła po ogłoszeniu pomysłu wskrzeszenia umowy rozwodowej z UE.

Politycy Partii Konserwatywnej zupełnie otwarcie uznali ten pomysł za niedorzeczność, a w środę po prostu nie zjawili się w Izbie Gmin podczas przemówienia May.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej