Bartosz. T. Wieliński: Brytyjski parlament już trzy razy odrzucił wynegocjowane przez premier May porozumienie rozwodowe z UE. Dojdzie do drugiego referendum?

Stephan Holthoff-Pförtner: Nawet jeśliby się odbyło, niewiele zmieni. Brytyjskie społeczeństwo jest podzielone w tej sprawie i te podziały wydają się nie do przezwyciężenia. Mieliśmy na początku nadzieję, że parlament mógłby przejąć kontrolę nad negocjacjami rozwodowymi, by rozstanie było jak najmniej bolesne dla obu stron. Okazało się jednak, że parlament tkwi w identycznym klinczu i nie jest w stanie podjąć decyzji. Wielka Brytania zmierza do katastrofy.

Nie chcę sobie wyobrażać, co stałoby się, gdyby doszło do brexitu bez umowy. W porcie w Rotterdamie trzeba by kontrolować każdą ciężarówkę przewożoną promem do Wielkiej Brytanii. To samo musiałoby się dziać we Francji. Europę czeka chaos. Do tego grozi powrót do przemocy w Irlandii Północnej.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej