Usmarowany białą breją Farage był wściekły. Nie tyle na sprawcę, ile na swoich ochroniarzy.

– Jak to się mogło stać? Jesteście beznadziejni. Mogliście go zobaczyć milę stąd – burczał.

Dopiero później napisał na Twitterze coś, co od biedy można uznać za poważne zażalenie: „Niektórzy zwolennicy pozostania w UE zradykalizowali się w stopniu uniemożliwiającym normalne prowadzenie kampanii wyborczej [przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, na Wyspach Brytyjskich odbędą się one 23 maja; w sondażach zdecydowanie prowadzi Partia Brexit].

Pozostało 82% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej