Skandal ujawnili dziennikarze CNN. Pojechali do Jemenu sprawdzić, co się dzieje  z wielomilionową pomocą humanitarną, jaką podlegający ONZ Światowy Program Żywnościowy (WFP) każdego roku dostarcza jego mieszkańcom.

Rozdać „swoim”, sprzedać na czarnym rynku

Dziennikarze przejechali 4 tys. km. Wyszło im, że w co najmniej 33 regionach żywność i leki, które mają pomóc głodującym Jemeńczykom, są regularnie rozkradane przez rebeliantów, i to na skalę znacznie większą, niż wcześniej podejrzewano. Choć na papierze ONZ dostarcza w tych częściach kraju pomoc humanitarną, faktycznie ich mieszkańcy nie dostają nic. Dziennikarze opisują rodziny, które czekając na pomoc, całymi tygodniami żyją o chlebie i wodzie, a ich dzieci są dramatycznie niedożywione i opóźnione w rozwoju.

Za to zwolennicy rebeliantów pomoc dostają jak w zegarku. Nawet jeśli – zgodnie z kryteriami ONZ – w ogóle im nie przysługuje. Bo Huti nie tylko kradną jedzenie z magazynów WFP, ale także fałszują listy beneficjentów, a nawet ankiety na temat niedożywienia, z których organizacja korzysta, rozważając, komu trzeba pomóc najpilniej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej