Skrzętnie ciułający oficer, który na Łubiance kierował wydziałem K (walka z przestępczością zorganizowaną), stał się więc rekordzistą Rosji.

Pozbawił przy tym tytułu też pułkownika, tyle że policji, Dmitrija Zacharczenkę (funkcjonariusz Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Ekonomicznego i Przeciwdziałania Korupcji MSW), który walcząc z podziemiem gospodarczym i łapownictwem, zgromadził u siebie w domu trzy lata temu 9 mld rubli gotówki.

Milion można jeszcze schować w teczce

Taka oszałamiająca ilość pieniędzy przynosi jednak nie tylko radość, ale też spore kłopoty, można powiedzieć, logistyczne.

Może się bowiem wydawać, że dawać i brać spore sumy jest łatwo i prosto. A jak je transportować, jak składować, jak szybko je przenosić w bezpieczne miejsca, jeśli na przykład do człowieka już jadą z nakazem rewizji?

Jako osoba, która przez długie lata żyła w Rosji, coś o tym wiem, bo zdarzyło mi się na przykład widzieć na własne oczy milion dolarów w banknotach po sto. Kupa forsy, ale też kupa papieru. Zapełnia, jeśli jest ułożona starannie w paczki, sporą dyplomatkę i waży równo 10 kg. I to jeśli banknoty są nowiutkie, bo jeśli przybrudzone, to więcej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej