W sobotę na placu przed mediolańską katedrą wicepremierowi i zarazem ministrowi spraw wewnętrznych Włoch towarzyszyło kilkunastu przywódców skrajnie prawicowych, proputinowskich partii z całej Europy. Wśród nich była Marine Le Pen, szefowa francuskiego Zjednoczenia Narodowego (wcześniej Frontu Narodowego), Geert Wilders, lider holenderskiej antyimigranckiej Partii Wolności, czy Jörg Meuthen, przewodniczący Alternatywy dla Niemiec. Mimo zapowiedzi nie przyleciał premier Węgier Viktor Orbán. W związku ze skandalem związanym z ujawnieniem przez niemieckie gazety tajnych układów liderów ultraprawicowej Wolnościowej Partii Austrii z Rosjanami w ostatniej chwili wycofał się też inny sojusznik Salviniego Harald Vilimsky, kandydat tej partii na komisarza UE.

Salvini: Nikt więcej do Europy nie wjedzie

Kilkadziesiąt tysięcy zwolenników wysłuchiwało znanego zestawu haseł włoskiego wicepremiera: „Nikt mnie nie powstrzyma, jestem gotowy oddać życie za Włochy”, „Kto neguje korzenie judeochrześcijańskie Europy, jest zdrajcą”, „Jeżeli wybierzecie Ligę jako pierwszą partię we Włoszech i w Europie, przysięgam, że każdy we Włoszech będzie płacił 15-proc. podatek. Ani jednego lira więcej”, „Naszą politykę wobec imigrantów przeniesiemy do całej Europy i nikt więcej tu nie wejdzie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej