Rozmowy May z liderem Partii Pracy Jeremym Corbynem rozpoczęły się sześć tygodni temu, gdy Izba Gmin po raz trzeci odrzuciła wypracowane przez Downing Street porozumienie rozwodowe z Brukselą. Premier liczyła, że wobec sprzeciwu części własnych posłów uda jej się przeforsować umowę z pomocą laburzystów. Corbyn postulował jednak członkostwo w unii celnej, czemu żarliwie sprzeciwiali się zwolennicy twardego brexitu w Partii Konserwatywnej.

W końcu obie strony uznały, że dalsze próby wypracowania kompromisu nie mają sensu. Potwierdził to w piątek list Corbyna do May, w którym lider laburzystów przyznaje, że „nie byliśmy w stanie przezwyciężyć istotnych różnic”, i piętnuje „rosnącą słabość i niestabilność” rządu.

Z kolei May podczas spotkania wyborczego torysów w Bristolu krytykowała brak jasnej decyzji laburzystów, czy chcą „zrealizować brexit, czy też przeprowadzić drugie referendum, które może go zniweczyć”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej