Wacław Radziwinowicz: – Rada Najwyższa wyznaczyła na 20 maja inaugurację prezydentury Wołodymyra Zełenskiego, na Ukrainie najpewniej odbędą zatem przedterminowe wybory parlamentarne. Jaką grę mogą prowadzić przed nimi główni aktorzy sceny politycznej?

Jarosław Hrycak, ukraiński historyk i publicysta: – Te gry toczą się za kulisami, w cieniu. Pewności, w czym rzecz, mieć nie można, trzeba się domyślać. Według mnie najważniejsi nasi politycy „pod dywanem” walczą, targują się o to, kto w przyszłej Radzie Najwyższej będzie miał „złotą akcję”.

To znaczy większość?

– Nie zanosi się na to, by ktokolwiek miał w niej większość. Nad Ukrainą szaleje dziś huragan polityczny. I wygląda na to, że parlament będzie rozdrobniony, podzielony między frakcje mające po 10-15 proc. mandatów. I zupełnie inny niż dzisiejszy, bo znajdą się w nim nowe siły, a wiele ugrupowań, które są w nim teraz, nie dostanie się do Rady.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej