Rząd w Londynie zapowiedział, że w tygodniu rozpoczynającym się 3 czerwca brytyjski parlament znów dostanie szansę, by zaakceptować porozumienie rozwodowe wynegocjowane przez Theresę May z Brukselą. Posłowie odrzucali je już trzykrotnie, choć coraz mniejszą różnicą głosów (230 pod koniec stycznia, 149 w połowie marca i 58 pod koniec marca).

Tym razem głosowanie ma dotyczyć całej ustawy inkorporującej porozumienie do brytyjskiego prawa. Taki manewr podnosi jego stawkę i obchodzi sprzeciw spikera Izby Gmin, który sygnalizował, że zgodnie z tradycją nie dopuści do powtórnego głosowania tego samego wniosku w tej samej sesji parlamentu.

Głosowanie dopiero w czerwcu oznacza, że nowi brytyjscy eurodeputowani, których obywatele wybiorą w czwartek 23 maja, zajmą swoje miejsca w Strasburgu – przyznał to w środę w Izbie Lordów minister ds. brexitu Stephen Barclay. Rząd chciał tego uniknąć, ale Wielkiej Brytanii nie uda się opuścić Unii przed 2 lipca. Właśnie wtedy zbiera się nowy Parlament Europejski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej