Przed 15-osobową wielką izbą Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu odbyła się we wtorek już druga i zapewne ostatnia rozprawa na temat pytań prejudycjalnych od Sądu Najwyższego. SN w swych prośbach o wykładnię unijnego prawa podniósł wątpliwość, czy – tworzona od podstaw – Izba Dyscyplinarna SN może być uznana za sąd niezależny i niezawisły, skoro jej członkowie są wskazywani przez Krajową Radę Sądownictwa (KRS), której prawowitość wzbudza – tego dotyczą pytania prejudycjalne – wątpliwości SN.

W centrum sporu przed TSUE leży zatem pytanie, czy skoro polski Trybunał Konstytucyjny w marcu stwierdził, że obecny skład KRS jest zgodny z konstytucją, a rad sądownictwa nie mają wszystkie kraje Unii (np. Niemcy), to czy można oceniać polską KRS wedle wspólnych kryteriów unijnych. I czy to w ogóle leży w kompetencjach UE

Pierwsza rozprawa w kwestii pytań prejudycjalnych odbyła się w marcu, ale zarządzono drugą, bo swoje racje chcieli zaprezentować w Luksemburgu niereprezentowani wcześniej przedstawiciele KRS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej