– Jesteśmy dumni, że razem ze Stanami Zjednoczonymi walczymy przeciwko nielegalnej migracji i terroryzmowi oraz że bronimy i wspieramy wspólnoty chrześcijańskie na całym świecie – mówił dziennikarzom Viktor Orbán, siedząc na fotelu w Gabinecie Owalnym tuż obok Donalda Trumpa. Komplement najwyraźniej przypadł gospodarzowi do gustu. W końcu pochwały amerykańskiej polityki z ust europejskich przywódców słyszy się obecnie rzadko. Trump postanowił się więc Orbánowi zrewanżować. Mówił o zaszczycie, jaki czyni mu gość z Węgier.

– Jesteś bardzo szanowany w całej Europie. Może, tak jak ja, jesteś troszkę kontrowersyjny, ale to jest OK. Wykonałeś dobrą robotę i zapewniłeś krajowi bezpieczeństwo – mówił.

Orbán z kolei podkreślał, że przyjechał do Waszyngtonu, by doprowadzić do ponownego głębokiego zaangażowania USA w Europie Środkowej i by rozmawiać o polityce energetycznej i zakupach sprzętu wojskowego. Od Trumpa wiele razy usłyszał, że robi wspaniałą robotę. Amerykański prezydent chwalił m.in. płot, który Orbán wzniósł na granicy z Serbią. Ten projekt przypomina bowiem mur, który Trump chce wznieść na granicy z Meksykiem. Obydwie zapory mają w założeniu zatrzymywać nielegalnych imigrantów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej