Kością niezgody jest budowa cerkwi św. Katarzyny, przeciwko której mieszkańcy protestują od wielu lat. W poniedziałek rano teren skweru przy ul. Jelcyna ogrodzono pod budowę. Mieszkańcy w odpowiedzi skrzyknęli się na spontaniczną akcję protestu. Miejsca budowy pilnowali funkcjonariusze Rosgwardii i prywatna firma ochroniarska.

Protestującym udało się przewrócić płot i dostać się na teren budowy, gdzie protest trwał dalej w atmosferze pikniku. Obecna wcześniej na miejscu Rosgwardia zniknęła. Zamiast niej pojawiły się grupki obrońców cerkwi, czyli młodych i dobrze zbudowanych mężczyzn, które wyparły protestujących z powrotem za ogrodzenie. Od razu przezwano ich „sportsmenami”, porównując do „tituszek”, czyli prowokatorów działających na kijowskich Majdanie.

Jeden ze sportsmenów niósł przed sobą ikonę. Po chwili rozpoznano w nim popularnego boksera, który jest muzułmaninem. Niezależnym mediom udało się ustalić, że większość sportsmenów to adepci znanej akademii sztuk walki, a spora część z nich to wyznawcy islamu. Kto ich wezwał, na razie nie wiadomo.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej