65-letni Palmer występuje w niezliczonych reklamach telewizyjnych, spotach radiowych, filmikach na YouTubie, ulotkach i bilboardach – obowiązkowo na kanarkowym tle kojarzonym z jego Partią Zjednoczonej Australii (UAP).

Na kampanię przed sobotnimi wyborami do Izby Reprezentantów i Senatu wyda ok. 55 mln dol. australijskich (ok. 150 mln zł), niemal dwa razy więcej, niż w poprzedniej kampanii wyłożyły łącznie dwie główne partie.

Nietypowy populizm

Australijskie media bez skrupułów określają Palmera mianem populisty. Miliarder promuje się hasłem „Uczyńmy Australię wielką”, bliźniaczo podobnym do słynnego sloganu Donalda Trumpa o Ameryce. Chce rozszerzać ulgi podatkowe, jednocześnie zwiększając wydatki publiczne. Proponuje np. ścięcie o jedną piątą podatków płaconych przez mieszkańców rubieży kraju, bezpośrednie dopłaty dla kupujących pierwszy dom, podwyżki emerytur czy budowę sieci szybkich pociągów pozwalających dotrzeć w godzinę do centrum Sydney lub Melbourne z terenów oddalonych nawet o 300 km.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej