Wyobraźmy sobie taką sytuację: koalicja państw islamskich nakłada blokadę ekonomiczną na Izrael. Powód? Izrael „sieje chaos” w regionie, gnębi Palestyńczyków i działa „przeciwko interesom” koalicji, sprzedając uzbrojenie i oprogramowanie jej wrogom. Kto handluje z Izraelem, ten musi się liczyć z odcięciem dostaw ropy.

W rezultacie blokady wartość szekli spadła o 60 proc., szaleje inflacja, gospodarka Izraela ma odnotować w tym roku 6-proc. spadek PKB. Tymczasem koalicja zapewnia, że sankcje są wymierzone wyłącznie w kierownictwo izraelskie.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej