W wyborach lokalnych 31 marca rządząca Turcją Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zwyciężyła, zdobywając 51 proc. głosów. Straciła jednak dwa największe miasta: Ankarę i Stambuł, nie zdołała też odzyskać trzeciego Izmiru.

Kto wygrywa Stambuł, ten wygrywa Turcję

Przegrana w 15-milionowej metropolii nad Bosforem była szczególnie bolesna dla prezydenta Tayyipa Recepa Erdogana – w latach 90. był on burmistrzem Stambułu, tam zaczął się jego marsz do władzy. Erdogan wielokrotnie powtarzał, że kto wygrywa Stambuł, wygrywa w Turcji.

Zgodnie z tą logiką utrata tego miasta to początek końca rządów AKP.

Od początku politycy AKP kontestowali wyniki marcowych wyborów w Ankarze i przede wszystkim w Stambule, gdzie kandydat opozycyjnej Ludowej Partii Republikańskiej (CHP) Ekrem Imamoglu wygrał o włos – niecałe 14 tys. głosów na 8 mln oddanych. Erdogan przekonywał, że to wynik „nieprawidłowości i korupcji”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej