Krajem, który najgłośniej podnosił pomysł mini-Schengen w najostrzejszej fazie kryzysu uchodźczego z lat 2015-16, była Holandia. Później konflikty o relokację przycichły, choć TSUE w maju rozpozna skargę Komisji Europejskiej na Polskę, Węgry i Czechy za sabotowanie rozdzielnika uchodźców.

Natomiast prezydent Francji wrócił do tematu w marcowym manifeście opublikowanym we wszystkich krajach UE. Głosił on: „Musimy odnowić strefę Schengen: wszyscy ci, którzy chcą w niej uczestniczyć, muszą wypełnić zobowiązania co do odpowiedzialności i solidarności”.

Teraz zaś powtórzył, że Schengen powinny tworzyć tylko państwa rozumiejące to, że „odpowiedzialność idzie w parze z solidarnością”, nawet jeśli oznaczałaby to pomniejszenie strefy bez kontroli granicznych (słowa te padły podczas czwartkowego spotkania prezydenta z dziennikarzami w Pałacu Elizejskim w Paryżu).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej