„To masowa egzekucja, która mrozi krew w żyłach i bezlitośnie przypomina nam, że władze Arabii Saudyjskiej rażąco lekceważą wartość, jaką stanowi ludzkie życie. To także ponury dowód, że karę śmierci wykorzystuje się w tym kraju jako narzędzie politycznej walki i sposób tłumienia opozycji ze strony szyickiej mniejszości” – oburza się w oświadczeniu Lynn Maalouf, która w Amnesty International (AI) odpowiada za Bliski Wschód.

Terroryzm czy tłamszenie opozycji?

Seria egzekucji, która poruszyła obrońców praw człowieka na całym świecie, miała miejsce we wtorek. Kaci w Mekce, Medynie, Rijadzie i innych miastach wykonali w tym dniu 37 wyroków śmierci.

– Wszystkie przeprowadzone zostały zgodnie z zasadami szariatu – obwieściło saudyjskie MSW, co oznacza, że skazańcy zostali ścięci mieczem. W dodatku bezgłowe ciało jednego z nich zostało ukrzyżowane i na trzy dni wystawione na widok publiczny – to sposób na dodatkowe zhańbienie zmarłego i odstraszenie innych potencjalnych przestępców. Inny w chwili aresztowania miał 16 lat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej