Zaostrzone na początku kwietnia prawo religijne przewiduje karę śmierci za czyny homoseksualne przez ukamienowanie bądź chłostę. Złodziejom - podobnie jak w Arabii Saudyjskiej - grozi amputacja ręki, za drugim razem stopy, a cudzołożnikom chłosta. Chłostą mają też być karani w sułtanacie ci, którzy przebiorą się w stroje drugiej płci.

Napływające z niewielkiego Brunei wieści wstrząsnęły światem Zachodu. Widząc to, a także obawiając się bojkotu należących do sułtańskiej rodziny drogich hoteli, władca postanowił wytłumaczyć tę decyzję.

72-letni Hassanal Bolkiah rządzi położonym na części wyspy Borneo sułtanatem od 1967 r. Jego nieduże, liczące 400 tys. mieszkańców państewko tryska ropą, a on sam jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Osobisty majątek sułtana przekracza 20 mld dol. Jednak władcy Brunei bogactwo nie wystarcza – chce się też zapisać w historii jako gorliwy muzułmanin. Ale nie kosztem utraty reputacji w Europie. W liście do Parlamentu Europejskiego uspokaja, że kara hadd (śmierć przez ukamienowanie czy chłostę) będzie rzadko stosowana.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej