Z powodu amerykańskich pogróżek nie jesteśmy pewni, czy uda nam się przyjąć rezolucję – ostrzega w rozmowie z „Guardianem” Pramila Patten, która w ONZ zajmuje się przemocą seksualną w strefach wojny. – USA grożą, że skorzystają z prawa weta wyłącznie z powodu języka rezolucji, w której piszemy o opiece zdrowotnej dla ofiar, także tej obejmującej zdrowie seksualne i reprodukcyjne – tłumaczy.

Europejczycy: Nie ustąpimy, to kluczowe dla praw kobiet

Także inni wysokiej rangi urzędnicy ONZ i europejscy dyplomaci w nieoficjalnych rozmowach z dziennikiem przyznają, że obawiają się amerykańskiego weta. Rada Bezpieczeństwa będzie głosować nad rezolucją już dziś.

– Na razie niczego nie zmieniamy, zobaczymy, co się wydarzy w ciągu najbliższych 24 godzin. Ale to jakaś ogromna sprzeczność: z jednej strony mówić, że musimy koncentrować się na ofiarach, a z drugiej – nie zgadzać się na zapewnienie im opieki zdrowotnej w sprawach seksu i reprodukcji, które są przecież dla nich kluczowe – oburza się Patten.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej