Do sześciu wybuchów doszło w krótkich odstępach czasu w niedzielę rano. Zamachowcy samobójcy zaatakowali podczas mszy trzy najważniejsze kościoły katolickie na wyspie: w stołecznym Kochchikade oraz w Negombo i Batticaloa, a także trzy luksusowe hotele w Kolombo: Shangri La, Cinnamon Grand i Kingsbury.

Według najnowszych doniesień zginęło 310 osób, a co najmniej 500 zostało rannych. Ofiary to w większości obywatele Sri Lanki. Media donosiły też o śmierci co najmniej 39 obcokrajowców, w tym ośmiu Hindusów, pięciu Brytyjczyków (dwóch z obywatelstwem USA), dwóch tureckich inżynierów, dwóch Chińczyków, Australijczyków, Japończyka, Holendra i Polaka. Duński miliarder Anders Holch Povlsen, właściciel firmy odzieżowej Asos, poinformował, że w jednym z ataków stracił troje dzieci.

O przeprowadzenie zamachów rząd Sri Lanki oskarżył islamską organizację NTJ (skrót od National Thowheed Jamath). Jak podaje CNN, aresztowano już ok. 40 podejrzanych.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej